Kolejne karteczki wielkanocne. Bardzo przyjemnie mi się je robiło:) i wyjątkowo szybko jak na mnie :)
Podczas sobotnich zakupów skusiłam się na truskaweczki. Ja wiem, że sztuczne, że ze szklarni, że nie prawdziwe, ale co tam... ważne, że choć na chwilkę poczułam lato ;) aha, truskawki, w takiej postaci jak na zdjęciu wyglądały przez jakieś 1,5 minuty... chociaż zdjęcie zdążyłam pstryknąć ;P

Wiosno, gdzie jesteś...?

Dziś dwie karteczki, choć aktualnie pracuję już nad wielkanocnymi. Ale to za trochę.
Pierwsza - ogólnookazjonalna:
Druga - z kursiku na ilowescrap z okazji narodzin dziewczynki:
P.S. Udało mi się upolować tysiączka u Madziozy, w związku z czym przyleci do mnie słodziuchny kuraczek :)
Po dość długiej nieobecności - powrót.
Wspomnieniowy album studniówkowy według tego kursu na folder książkowo-harmonijkowy. U mnie spełnia rolę albumu. Baaaardzo przyjemnie mi się go robiło, mimo, że z tego kursiku korzystałam pierwszy raz. Kolory właśnie takie ze względu na kolor mojej sukienki:) Tak wygląda po prawie złożeniu:
tak prezentuje się okładka:
Zdjęcie z podwiązkami i prawdziwa, oryginalna podwiązka ;P w wypukłej kieszeni:
Wspólna fotka i pyszniasty torcik:
ja w pełnej okazałości ;P i kieszonka na zaproszenie (które nadal jest poszukiwane...)
kieszonka na drobne informacje: data, miejsce...:
i z doopci strony:
Ot i cał albumik:)
Prosta karteczka, jeszcze nie wiem dla kogo:)
Oraz słodkie słodycze do pooglądania i może wygrania tutaj
Moje dwie pierwsze zakładki. Widać, że jestem początkująca, nie?
Pierwsza - różowa, z koronką (nie mogę beż koronki) i szklanymi perełkami (mam nadzieję, że nie będą przeszkadzać, gdzy zakładka znajdzie się w kratkach książki...).
I druga - fioletowa, gdy ją zrobiłam przestał podobać mi się ten papier. No cóż, bywa. Motylek piankowy i kwiatki z kropelkami deszczu:)
Na osłodzenie sesyjnych czasów i straszliwych, przeraźliwych egzaminów - cukiereczki:)
Takie proponuje Sasilla w swojej kuchni pełnej cudów:
Ojjj przydało by się coś słodkiego, przydało... ;)